Nazwa miasta Alanya zmieniała się, gdy zmieniali się jego władcy. Najstarszą znaną nazwą miasta jest Coracesium lub greckie Korakesion, a w języku luwijskim Korakassa, co znaczy "Wystające Miasto". Za rządów Cesarstwa Bizantyjskiego miasto zyskało nazwę Kalonoros lub Kalon Oros, co po grecku oznacza "Piękna Góra". W XIII wieku, po zdobyciu miasta przez Turków Seldżuckich, Alaaddim Keykubat zmienił nazwę na Alaiye. W XIII i XIV wieku włoscy handlarze nazywali to miasto Candelore lub Candelloro.
W 1935 roku podczas swej wizyty pierwszy prezydent Turcji Mustafa Kemal Atatürk nazwał miasto Alanya.
Pierwotna konstrukcja twierdzy pochodzi z okresu hellenistycznego, jednak swój monumentalny wizerunek zachowany do dziś osiągnęła w XIII wieku. Po zdobyciu miasta w 1221 roku twierdza została rozbudowana przez Alaaddina Keykubata, Sułtana Seldżuckiego i stała się jego zimową rezydencją.
Ze wzgórza schodziliśmy serpentynami. Po drodze mijaliśmy wiele straganów, nastawionych na turystów.
W Alanyi zwiedziliśmy też w jaskinię Damlatas. Damlataş Mağarası to jedna z piękniejszych jaskiń naciekowych w Turcji. Jej nazwa, Damlataş, oznacza Kapiący Kamień, co zwiąże się z charakterem jaskini, w której znajduje się ogromna ilość stalaktytów z nieustannie kapiącą z nich wodą. Formy naciekowe pochodzą sprzed 15 tysięcy lat. Jaskinia została odkryta przez przypadek w 1948 roku, gdy budowano tutaj infrastrukturę portową. Jaskinia, podczas II wojny światowej, była prawdopodobnie wykorzystywana przez Niemców jak schron przed bombami.
W Turcji po raz pierwszy zafascynowały mnie meczety.
Dzięki uprzejmości tego pana, mogliśmy zobaczyć meczet od środka. Zwyczajowo każda kobieta musiała założyć chustę na głowę.
Pierwszą wycieczką poza miasto był wyjazd do Anamur, na wschód od Alanyi, w którym zwiedzaliśmy Twierdzę Krzyżowców (Mamure Kalesi) z 36 wieżami. Część fortu została zbudowana w XII wieku.
O potężne wchodzące wprost do morza mury obronne rozbijają się morskie fale.
W obrębie twierdzy w Anamur znajduje się historyczny meczet.
Byliśmy też w amfiteatrze.
Kolejny nasz wypad był na Zachód Turcji. Podziwialiśmy największe atrakcje regionu starożytnej Pamfilii.
Będąc w Aspendos zwiedzaliśmy amfiteatr. Zbudowany został w czasach rzymskich, a czynny jest do… dzisiaj! Jest to jeden z największych - na 20 tysięcy miejsc - i najlepiej zachowanych teatrów w Turcji. Co roku latem odbywa się tu znany na całym świecie Festiwal Opery i Baletu.
Potem pojechaliśmy do Kurşunlu Şelalesi Tabiat Parkı, by móc podziwiać wodospady.
Wodospady te położone są na rzece Aksu, około 20 km na północny-wschód od Antalyi, w otoczeniu malowniczego lasu piniowego. Park Narodowy Wodospadów w Kurşunlu założony w 1991 roku, ma na celu ochronę unikalnej flory, fauny i formacji geologicznych.
Na terenie parku znajduje się siedem strumieni doprowadzających wodę z gór. Największy wodospad ma wysokość 18 metrów i znajduje się w środku lasu.
W drodze powrotnej spacerowaliśmy po Side - rybackim miasteczku. W językach anatolijskich nazwa miasta oznacza grant. W Side zachwyciły nas starożytne ruiny świątyni Apolla.
Dla mnie najciekawszym wyjazdem w głąb kraju, była podróż po Kapadocji.
Nazwa Kapadocja wywodzi się prawdopodobnie z języka perskiego i oznacza krainę pięknych koni, ale nie z tych szlachetnych zwierząt słynie obecnie Kapadocja, a z niezwykłego ukształtowania terenu. Kapadocja to miejsce światowego dziedzictwa UNESCO.
Kapadocja to unikalna w skali świata magiczna kraina słynąca z księżycowego krajobrazu, podziemnych miast i imponujących kościołów z bizantyjskimi freskami. Kraina została ukształtowana miliony lat temu wskutek aktywności wulkanów Erciyes, Hasan i Gollu.
Ziemie w promieniu setek kilometrów przykryła lawa, która po zastygnięciu, pod wpływem działania wiatru i licznych powodzi przekształciła się w głębokie wąwozy i doliny, a wzgórza zmieniły się w stożki i kolumny. Teren ten był też jednym z najżyźniejszych w kraju, co pozwoliło na żłobienie w nich domostw, spichlerzy czy pomieszczeń dla zwierząt. Przykładem takiego skalnego miasta jest Kaymakli i Göreme, gdzie znajduje się skansen obejmujący ponad 30 kościołów wydrążonych w miękkiej skale. Ogromne wrażenie robią również dzieła natury, takie jak głębokie wąwozy.
W Kaymakli zwiedzaliśmy podziemne miasto wykute w skałach przez pierwszych chrześcijan, którzy szukali schronienia przed prześladowaniem. Nie wiadomo kiedy i w jaki sposób ludzie wydrążyli ten skomplikowany system kanałów izb i szybów wentylacyjnych, ale pewne jest, że miejscowa ludność chroniła się tu podczas wojen nieraz nawet na kilka miesięcy. Podziemne miasto składa się z czterech kondygnacji, znajdowały się tu stajnie, spichlerze, kuchnie, młyny itd. - taki podziemny, skalny świat.
W Uçhisar znajdują się stożkowe skały tufowe, które dawne pokolenia mieszkańców Kapadocji przerobiły na mieszkania, wykuwając w nich pokoje, wyjścia i okna.
Dolina Soganli, kilka kilometrów od Ürgüp, bywa nazywana Doliną Gołębią. Dziury w wielu tufowych stożkach wykuto specjalnie, by wabić te ptaki. Ptasie odchody dawały znakomity nawóz. Dzięki niemu i rzece, która płynie na dnie doliny, uprawy znakomicie sie tu udają, choć w dolinie panuje tu srogi kontynentalny klimat.
Park Narodowy Göreme z kościołami wykutymi w skałach.
Dolina Derbent ze względu na kolor swej ziemi nazywana jest też "różową doliną". Dolina nigdy nie była zamieszkała, wiec to, co znajduje się na jej terenie, jest tylko i wyłącznie dziełem natury.
Odsłonięte wskutek procesów geologicznych twardsze głazy przybierają często formy kolumn, stożków i kształty falliczne. Noszą one nazwę peribacasi - "baśniowych kominów".
Dolina Pancarli w pobliżu malowniczej miejscowości Ürgüp to kolejne znane z baśniowych form skalnych miejsce w Kapadocji. Uwielbiana przez turystów jest w szczególności grupa trzech skał, które swym kształtem przypominają borowiki lub rodziców z dzieckiem. Skały te noszą nazwę "Trzy piękności".
Paşabağ oznacza "winnice Paszy". Dolina Paşabağ jest też "Dolną Bajkowych Kominów".
Kuchnia turecka
Taniec turecki
Ostatnie chwile w Alanyi.
Alanya (A) - Anamur (B) - Aspendos (C) - Kurşunlu Şelalesi Tabiat Parkı (D) - Side (E) - Kaymaklı (F) - Uçhisar (G) - Ürgüp (H) - Göreme (I) - Paşabağ (J)
Na początek Pamukkale nazywane bawełnianą twierdzą. To miejsce, które najpierw widzisz na zdjęciach i myślisz: „niemożliwe, żeby to tak wyglądało naprawdę”. A potem stoisz tam - bosymi stopami na ciepłym (w sierpniu wręcz palącym!) trawertynie - i nagle wszystko staje się bardzo realne. Białe tarasy lśnią w słońcu jak zamarznięte fale, a turkusowa woda płynie leniwie, jakby nigdzie się nie spieszyła.
Pamukkale to turecki cud natury. Białe tarasy z gorących źródeł, które wyglądają jak śnieżne chmury, a w rzeczywistości są twardą skałą rzeźbioną przez około 14 tysięcy lat. Powstały dzięki wodzie bogatej w węglan wapnia, która spływając po zboczu góry Cökelez, tworzyła kolejne warstwy trawertynu. To właśnie te osady uformowały półkoliste i eliptyczne baseny znane z pocztówek — choć w rzeczywistości są mniejsze i bardziej surowe, niż sugerują zdjęcia. Patrzysz na tę biel, na turkusowe oczka wodne i masz wrażenie, że dotykasz czegoś kruchego, delikatnego, a jednocześnie potężnego.
Przed wyjazdem wyobrażałam sobie ogromne, miękkie, białe tarasy - takie, po których chodzi się jak po chmurach. Tymczasem sierpniowe słońce, tłumy i rzeczywistość szybko zweryfikowały moje oczekiwania. Tarasy parzyły w stopy tak mocno, że każdy krok był wyzwaniem, a podłoże — zamiast miękkiej bieli — okazało się twarde, śliskie i momentami bardzo nierówne, co powodowało ból moich nadwrażliwych stóp. Biel odbijała promienie tak intensywnie, że nawet najciemniejsze okulary nie dawały ulgi, a inni zwiedzający nieustannie wchodzili w kadr. Do tego wszystkiego doszedł mój lęk wysokości. Mimo że miejsce nie jest tak ogromne, jak wygląda na zdjęciach, ta biel spadająca kaskadami potrafi sprawić, że człowiek nagle czuje się bardzo mały.
A jednak właśnie w tym tkwi magia Pamukkale. To miejsce nie jest wygodne, ani idealne, ale jest prawdziwe i surowe. I kiedy stoisz tam, z gorącym trawertynem pod stopami, z bijącym szybciej sercem i z lekkim rozczarowaniem, że to wszystko jest mniejsze, niż myślałaś… dociera do Ciebie, że tak wygląda prawdziwe podróżowanie. Nie zawsze jak z pocztówki, ale zawsze z emocjami, które zostają na długo.
Pamukkale jest częścią większego kompleksu Hierapolis–Pamukkale, wpisanego na listę UNESCO w 1988 roku ze względu na wyjątkową wartość przyrodniczą i historyczną. Miasto zostało założone w II w. p.n.e. przez władcę Pergamonu Eumenesa II, gdzie do dziś w bardzo dobrym stanie zachował się teatr. W starożytności było znane jako uzdrowisko — Rzymianie i Grecy wierzyli w leczniczą moc gorących źródeł. Nad tarasami do dziś stoją ruiny antycznego Hierapolis, które również warto zobaczyć.
Zdjęcia z meczetów wyszły mega. Osobiście lubię takie obiekty. Na https://stambul.pl/ czytałem o meczetach i będąc w Stambule na pewno zwiedzę niejeden.
OdpowiedzUsuńAlanya to przepiękne miejsce, idealne na wakacyjny wypoczynek. Złote plaże, krystalicznie czysta woda i urokliwe zabytki sprawiają, że każda chwila tutaj jest wyjątkowa. Zwiedzanie twierdzy Alanya z jej niesamowitymi widokami na morze to niezapomniane przeżycie. W planach mam również odwiedzenie Stambułu, gdzie będę mógł/mogła zanurzyć się w bogatej historii i kulturze tego fascynującego miasta. Nie mogę się doczekać, aby odkryć urok Hagii Sophii, Błękitnego Meczetu i spacerować po tętniących życiem bazarach sporo o tym czytałam na: https://stambul.pl/
OdpowiedzUsuń