GRECJA - Meteory



Zwiedzanie Grecji w 2015 roku rozpoczęłam od Meteorów, potężnego centrum klasztornego wschodniego kościoła ortodoksyjnego.
Grecka nazwa Meteora (Metéoros) oznacza dosłownie wzniesiony w górę, będący wysoko w powietrzu. Została ona stworzona w XIV wieku przez świętego Atanazego, który tym mianem nazwał założony przez siebie klasztor Megalo Meteoron. Nazwa zatem dokładnie oddaje obraz, który malował się przede mną: z ziemi wyrastające słupy nawet na 550 metrów wysokości, masywy i maczugi skalne o fantastycznych kształtach.


Niegdyś to miejsce określono Skalnym Lasem lub Skalnym Miastem.



Skały razem z bizantyjskimi monastyrami umieszczonymi na szczycie uważane są za jeden z cudów świata.


Pierwsze wspólnoty religijne powstawały tu już w X wieku. Pustelnicy mieszkali w jaskiniach, których nie brakuje w pobliskich skałach. Pierwszy monastyr założono w 1336 roku. Początkowo wszelkie materiały potrzebne do budowy i życia mnichów wciągane były na linach i za pomocą systemu koła linowego. Pierwszy prawdziwy klasztor Megalou Meteorou, zwany też Wielkim Meteorem, założony został - jak już wspominałam - przez mnicha Atanazego, który dotarł w te okolice wypłoszony z półwyspu Athos przez tureckie najazdy. W jaki sposób mnich dotarł na szczyt? Legenda głosi, że wzleciał tam na skrzydłach orła.
Przez kilkaset lat klasztory te pozostawały niedostępne dla intruzów. Żeby się dostać na górę trzeba było wjechać w sieci wciąganej wielkim kołowrotem przez pozostających na szczycie mnichów.
Znana jest anegdota o jednym z przeorów. Kiedy pod koniec XIX wieku odwiedzający klasztory angielski podróżnik, po wizycie na górze, zapytał: A jak często zmieniacie linę? otrzymał bardzo logiczną odpowiedź: Jak się zerwie!  



Wiek XVI był okresem największej świetności klasztorów. Na skałach stały wówczas aż 24 klasztory. Niezwykłe budowle miały zapewnić bezpieczeństwo mnichom w okresie inwazji serbskiej na państwo bizantyjskie. W XVII wieku zaczęły one jednak podupadać.

Najstarszy i najwspanialszy monastyr Meteorów, Wielki Meteoron, a właściwie klasztor Przemienienia Pańskiego stoi na szczycie Szerokiej Skały, która od podnóża skały liczy 250 metrów.

Z 24 klasztorów, które istniały dawniej w tym miejscu, dzisiaj zamieszkałych jest tylko sześć. Cztery udostępnione są tylko dla turystów. W dwóch kwitnie nadal życie zakonne. Są to cztery klasztory męskie i dwa żeńskie:
  • Ajos Nikolaos (Świętego Mikołaja Odpoczywającego),
  • Ajos Stefanos (Świętego Stefana Męczennika),
  • Ajias Triados (Świętej Trójcy),
  • Megalo Meteoro (Wielki Meteor, Metamorfozy,  Przemienienia Pańskiego), - najstarszy
  • Roussanou (Rusanu, Świętej Barbary),
  • Warlaam (Warłama).
W planach mieliśmy zwiedzić dwa: jeden żeński Roussanou i jeden męski Warlaam.

Nazwa Klasztoru Roussanou pochodzi od pierwszego mieszkańca, który prawdopodobnie nazywał się Rusanos. Został założony w 1380 roku przez mnichów: Nikodema i Benedykta. Ściany zostały ozdobione cudownymi freskami. Znajdują się tam też wota - obrazy, naczynia liturgiczne, krzyże, szaty mnichów i relikwie świętych. Prawie do końca XIX wieku pielgrzymi wchodzili po drabinie zawieszonej w powietrzu, a później wybudowano w tym miejscu dwa drewniane mosty, które zapewniają wygodniejsze wejście.
Jego ściany wyrastają z samej krawędzi skalnej, przez co uznawany jest za najciekawiej położony monastyr.
Początki klasztoru są nieznane, według niepotwierdzonych historycznie danych pierwsze budynki powstały w 1288 roku. Pewne jest natomiast, że w 1529 roku dwaj bracia zakonni, Josafat i Maksym, pochodzący z Janiny, zastali ruiny klasztoru i zbudowali na nich nowe budynki: katholikon i cele. W XVI wieku w monastyrze działała pracownia przepisywania manuskryptów. W 1757 roku klasztor stał się schronieniem dla Greków uciekających przed Turkami, a w roku 1897, dla prześladowanych po wojnie grecko-tureckiej. Podczas II wojny światowej monastyr został obrabowany. Ponowne otwarcie klasztoru nastąpiło w 1971 roku. W latach 80. XX wieku przeprowadzono gruntowny remont i rekonstrukcję obiektu, a w 1988 roku klasztor został przekazany zakonnicom.

Zabudowania klasztorne zajmują trzy poziomy: katholikon (tak nazywany jest główny kościół prawosławnego kościoła) jest na środkowym, cele, pokoje gościnne, pokój przyjęć na wyższym, natomiast na niższym poziomie znajdują się pracownie i pomieszczenia gospodarcze. Główny kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego (Metamorfosis) został wybudowany w roku 1530 i ozdobiony freskami w 1560 roku. Kościół znany jest z wyjątkowo ponurych fresków z 1560 roku. Przedstawiają one sceny męczeństwa i Sądu Ostatecznego, pełne ściętych głów i poćwiartowanych ciał. 
Kaplicę klasztoru wybudowano w 1530 lub 1545 roku na planie kwadratu na fundamencie wcześniejszej świątyni.  Klasztor czasem mylnie określany jest pod wezwaniem św. Barbary, ze względu na szczególnie uroczyście obchodzone jej święto 4 grudnia. Wokół katholikonu umieszczone są cele mniszek, zaś na wyższej kondygnacji pokoje gościnne i pomieszczenia gospodarcze.
W tym klasztorze znajdowało się niegdyś słynne skryptorium, w którym mnisi przepisywali i iluminowali księgi religijne. Cenne manuskrypty upiększane były inicjałami na złotym tle, motywami roślinnymi i innymi ozdobami.


Przed wejściem do kościołów klasztornych wiszą duże drewniane deski z młoteczkami, zwane symantro lub talando. Służą one mnichom jako kołatki, którymi nawołują na liturgię lub wspólną modlitwę. Geneza tych kołatek tkwi w Starym Testamencie: przed potopem Noe stukał w kawałki drewna, aby zwierzęta odnalazły jego arkę, mogły wejść na nią i uratować się przed zagładą.

Drugi klasztor, do którego się udałam to klasztor założony przez Wartłama. Pustelnik ten wybudował  w 1350 roku na szczycie skały trzy kościoły, zbiornik na wodę oraz celę dla siebie. Po jego śmierci zabudowania zostały opuszczone i popadły w ruinę na prawie 200 lat. W 1517 roku dwóch bogatych księży-zakonników, Teofanis i Nektarios Apsarades z Joaniny, założyło nowy klasztor. Według legendy przybyli oni na potworze, który mieszkał w jaskini. Bracia odnowili kościół wzniesiony przez Warłama, zbudowali wieżę i katholikon poświęcony Wszystkim Świętym. Korzystając z lin, bloczków i koszy, przez 22 lata gromadzili wszystkie materiały budowlane na szczycie skały, a monaster zbudowali przez 20 dni. Po ukończeniu pracy, budowniczych pobłogosławił mnich Teofanis. Wrócił do swojej celi i zaraz zmarł.
Zakonnicy zbudowali piękną cerkiew. Ma ona dwie kopuły: nad nawą i narteksem. We wnętrzu wzrok przyciąga bogato rzeźbiony drewniany ikonostas, trony biskupa i opata, relikwiarz i pulpit. Wszystkie te przedmioty są ozdobione masą perłową i kością słoniową. Cerkiew została mistrzowsko ozdobiona malowidłami w oparciu o szkołę kreteńską. Mistrzem tego arcydzieła był Franco Catellano z Teb, a ukończył je w 1566 roku. Talent artysty ukazuje się w przedstawieniu Zaśnięcia Matki Bożej, w którym autor łączy ziemski smutek z niebiańskim przemienieniem. Ikony zdobiące katholikon wykonali Jerzy i Franciszek Dikotaris.
Na północ od katholikonu znajduje się kaplica poświęcona trzem wielkim biskupom: Bazylemu Wielkiemu, Grzegorzowi Teologowi i Janowi Chryzostomowi. Kaplica ta została zbudowana przez Warłama około 1350 roku i została odrestaurowana w 1520 i 1627 roku oraz ozdobiona freskami w 1637 roku.


W wieży znajduje się stara winda kotwiczna i kosz linowy z 1536 roku, który służył do transportu i zaopatrzenia mnichów mieszkających w klasztorze. Był on używany jeszcze w latach 1961-63, kiedy to remontowano refektarz i zmieniano go w muzeum. Dziś wyciąga się nim tylko zapasy, ale dawniej służył mnichom za windę.  Jest to jedyny monaster z zachowanym zabytkowym i wciąż wykorzystywanym kołowrotem. 






Klasztory w Meteorach ze względu na swą wyjątkowość zostały objęte szczególną ochroną i opieką – w 1988 roku  wpisano je na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


W 1948 roku zniesiono abaton, czyli zakaz wstępu kobietom na teren Meteorów. Dziś mają wstęp wszyscy: kobiety, mężczyźni, pątnicy i turyści. Ponieważ każdy klasztor ma inne godziny otwarcia i inne wolne dni, chcąc odwiedzić wszystkie w ciągu jednego dnia najlepiej wybrać sobotę lub niedzielę.

Z klasztorami w Meteorach związane są przeróżne ciekawostki. Drugi album zespołu muzycznego Linkin Park – Meteora zawdzięcza swoją nazwę właśnie Meteorom i zachwytowi, w jaki wprawiło muzyków zespołu obejrzenie zdjęć z klasztorów w Meteorach. Na terenie klasztorów powstał film Sky Riders w reżyserii Douglasa Hickoxa, a także jeden z filmów z serii przygód agenta Jamesa Bonda – Tylko dla twoich oczu.



Kalambaka - Meteora: 
Klasztor Ajos Nikolaos (Świętego Mikołaja Odpoczywającego), Klasztor Ajos Stefanos (Świętego Stefana Męczennika), Monastyr Ajias Triados (Świętej Trójcy), Megalo Meteoro (Wielki Meteor, Metamorfozy, Przemienienia Pańskiego), Monastyr Rusanu (Rusanu, Świętej Barbary), Klasztor Warlaam (Warłama)

Wrzosowisko Mostówka

2020 roku upływa w kolorze fioletu. Wpierw były pola lawendowe, a teraz wrzosowiska.











Wrzosowisko Mostówka


FRANCJA Prowansja - Arles


Jeśli wcześniej mieliśmy okazję oglądać obrazy Vincenta van Gogha, to nawet jeśli w Arles jesteśmy pierwszy raz, wyda nam się znajome. Artysta bowiem uwiecznił na swoich płótnach wiele zaułków miasta.
Jeszcze w 1997 roku żyła tu starsza pani pamiętająca malarza. W 1888 roku Jeanne Calment jako 13-letnia dziewczynka spotkała artystę w miejscowym sklepie  i opisała go później jako osobę niezbyt urodziwą i nieprzyjemną.

Skoro już byłam w mieście van Gogha, to musiałam trafić do Cafe la nuit.



Potem spacerowałam i odkrywałam Arles. Na terenie miasta znajdują się 44 zabytki, z których większość położona jest w centrum miasta. Część z nich została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Amfiteatr, teatr rzymski i crypto porticus (podziemne galerie) to trzy zabytki sięgające swą historią I wieku p.n.e.
Dziś Amfiteatr (Arènes d'Arles) pięknie prezentuje się po odbudowie, ale sąsiedni Teatr Antyczny (Théâtre antique d'Arles) jest jednak bardziej zrujnowany: tylko dwie kolumny stoją pionowo, znane z tego powodu są jako Wdowy. W obu zabytkach odbywają się różnego rodzaju festiwale i koncerty. Mówi się, że Arles ma 365 imprez i wydarzeń kulturalnych w roku!




O świetności antycznego miasta przypomina Arènes d'Arles, który mógł pomieścić około 20 tysięcy widzów. Po upadku Imperium w V wieku amfiteatr stał się schronieniem dla ludności i został przekształcony w twierdzę. Obejmował swoim zasięgiem 200 domów i stał się prawdziwym miastem. Ta nowa rola trwała do końca XVIII wieku, kiedy to w roku 1825 zaczęto wywłaszczanie domów.
W 1830 roku zorganizowano pierwszy wyścig byków.
Między innymi tu nakręcono kilka scen filmu pt. Ronin z Robertem de Niro i Jeanem Reno.




Po upadku imperium rzymskiego Arles tracił na znaczeniu i podupadał. Budowle rzymskie niszczały i były rozbierane, a ich kamienie zostały użyte przy budowie chrześcijańskich kościołów i klasztorów. W XII wieku miasto odrodziło się. To odrodzenie znakomicie ilustruje najważniejszy zabytek Arles:  Cathedrale Saint-Trophime d'Arles. Uznawana jest za najwspanialszy kościół w całej Prowansji. Świątynia z XI-XII wieku stanęła w miejscu V-wiecznej bazyliki. Arles znajdowało się na szlaku jakubowym i przez miasto przewijało się tysiące pielgrzymów. To dla ich pouczenia ozdobiono zachodni portal kościoła m.in. klasycznymi scenami potępionych w piekle i zbawionych wybrańców. Na fryzie widać powiązanych postronkami potępieńców, których od dołu dosięgają płomienie. Co ciekawe, wśród kilkunastu grzeszników jest tylko jedna kobieta...



Portal kościoła jest bogaty we wspaniałe rzeźby, a  stworzone wewnątrz krużganki są w delikatnym eleganckim stylu. We wnętrzu znajdziemy również dużą kolekcję relikwii, między innymi: św. Cezarego, św. Rocha, św. Trophima i św. Antoniego oraz Świętego Jana Pawła II.


Środek starówki Arles (Place de la Republique) wyznacza wysoki obelisk z granitu z IV wieku. Jest on jedynym śladem po antycznym cyrku wzniesionym przez cesarza Konstantyna II.


Przy Placu Republiki  stoi też Ratusz.


Wybudowane na początku IV wieku n.e. łaźnie Konstantyna są najlepiej zachowanym obiektem tego typu we Francji. Zwiedzając je możemy przekonać się, jak funkcjonowały takie obiekty. Przy okazji dowiadujemy się, jak bardzo zwracano uwagę na higienę i jak władcy troszczyli się o poddanych, fundując im darmowe kąpiele. Te niesamowite pozostałości rzymskiej łaźni publicznej są naprawdę dobrze zachowane biorąc pod uwagę datę ich powstania. Interesujące jest, jak Rzymianie potrafili zaprojektować wszystkie pomieszczenia łaźni w takim sposób, by dostarczać do nich wodę, a następnie podgrzewać ją w odpowiednim stopniu, by korzystający mogli wybierać, czy chcą kąpiel letnią, czy też gorącą.
Wdrożenie łaźni publicznych do powszechnego użytku mogło być możliwe dzięki wynalezieniu hypocaustum, czyli czegoś podobnego do centralnego ogrzewania podłogowego. Rozwiązanie polegało na przepuszczaniu gorącego powietrza pod tzw. podłogą techniczną umieszczoną na odpowiednich podwyższeniach z cegieł. Było ono następnie odprowadzane przez pionowe kanały w ścianach. Podstawowym elementem łaźni jest basen z gorącą wodą (caldarium). Dwa pozostałe baseny znajdują się po obu stronach centralnego elementu. Wschodni basen wciąż posiada fragmenty kanalików i marmurowej podłogi. Caladrium jest połączone dwoma wejściami z sąsiednim pomieszczeniem - basenem z ciepłą wodą (tepidarium).

Arles leży nad rzeką Rodan.






Cafe la nuit - Amfiteatr (Arènes d'Arles) - Teatr Antyczny (Théâtre antique d'Arles) 
- Katedra -(Cathedrale Saint-Trophime d'Arles) - obelisk - Ratusz 
- łaźnie Konstantyna (Thermes de Constantin)

Podlasie - odsłona 2


Z tęsknoty za podróżami wybraliśmy się na krótki wypad na Podlasie. Jest ono nam w pewnej części znane, gdyż już odwiedziliśmy je 8 lat temu i wiedzieliśmy, że nadejdzie w końcu ten moment, kiedy znów tu przyjedziemy. Czerwiec 2020 roku to czas, kiedy powoli cała Polska zaczęła wyruszać na polskie szlaki. Zatem na długi weekend wybraliśmy się na wschód. W drodze do Kruszynian, zatrzymywaliśmy się w Pentowie, Tykocinie, Krainie Otwartych Okiennic, Odrynkach i Jałówce. Niewątpliwie był to bardzo piękny dzień, bogaty w turystyczne atrakcje.


Pierwszy przystanek zaplanowany był w Pentowie. Pentowo od 2001 roku szczyci się prestiżowym tytułem Europejskiej Wioski Bocianiej, przyznawanym przez organizację proekologiczną Euronatur. Każdego roku otrzymuje go jedna europejska wieś lub gmina. Pentowo jest jednocześnie położone na trasie Podlaskiego Szlaku Bocianiego.


Pentowo, 10 lat przed otrzymaniem tytułu, bociany upodobały sobie dachy, słupy i szczyty drzew, które zostały połamane przez wichurę. Później Towarzystwo Ochrony Ptaków zbudowało ponad 20 platform do tworzenia gniazd. Wkrótce powstały również obserwacyjne platformy dla turystów.



Wbrew powszechnym opiniom głównym pokarmem bocianów są myszy, jaszczurki i węże, a żaby jadają rzadko.


www.pentowo.pl

Kolejną miejscowością był Tykocin, o którym wspominałam przy pierwszym naszym wyjeździe. Tradycyjnie zobaczyliśmy Synagogę (niestety w uroczystość Bożego Ciała była zamknięta), a potem Kościół Rzymskokatolicki p.w. Trójcy Przenajświętszej. Obydwa obiekty od naszej poprzedniej wizyty w tym miasteczku, zostały odremontowane.



Zwiedziliśmy za to Dom z końca XIX wieku, mieszczący się przy Placu Czarneckiego 10.


Potem udaliśmy się na Zamek, a w związku z tym, że byliśmy w środku ostatnim razem, zobaczyliśmy go tylko zewnątrz.


Przed nami była tajemnicza podróż do Krainy Otwartych Okiennic. Zalicza się do niej takie malownicze wioski jak m.in. Soce, Puchły i Trześcianka.

    

Kraina powstała za sprawą Romana Kalskiego i Mirosława Stepaniuka, którzy widząc zainteresowanie zagranicznych turystów drewnianą architekturą ludową, zaktywizowali mieszańców tych trzech wsi do odświeżenia wyglądu swoich chałup. W rezultacie nie tylko odnowiono XIX-wieczne domy, lecz także rozpoczęto starania o zachowanie tutejszych tradycji.


W miejscowościach tych, jak nigdzie indziej w Polsce ludzie bogato dekorują swoje domy, a zwłaszcza okiennice. W ten sposób ludność prawosławna pochodzenia białoruskiego kultywuje swoją tradycję. Każda ze wspomnianych wiosek ma dodatkową charakterystyczną atrakcję.

W Soce można zobaczyć różnorodne w formie i dekoracji przydrożne krzyże. Niektóre z nich to wota dziękczynne za ustąpienie zarazy z 1895 roku.

Niebieska cerkiew prawosławnej parafii p.w. Opieki Matki Bożej stoi w Puchłach. Według legendy nazwa wsi wzięła swój początek od cudownego uzdrowienia mężczyzny żyjącego w szałasie, w miejscu gdzie dziś stoi cerkiew. Chory człowiek cierpiał na nieuleczalną opuchliznę i codziennie modlił się za wstawiennictwem Maryi o uzdrowienie. Gdy pewnego dnia ujrzał na szczycie lipy ikonę Matki Bożej, został uleczony.


Cerkiew została wniesiona na planie krzyża, z prezbiterium zamkniętym trójbocznie od wschodu i kruchtą nakrytą dzwonnicą od zachodu. Nad nawą góruje cebulasta kopuła wzniesiona na ośmiobocznym tamburze (symbol Jezusa Chrystusa), otoczona przez cztery mniejsze kopułki (symbol czterech ewangelistów).


Natomiast w Trześciance zachwyca - nie tylko przyjezdnych - zielona Cerkiew św. Michała Archanioła.


Zazwyczaj kolor niebieski oznacza, że cerkiew lub wieś jest powierzona Matce Boskiej, a zielony oznacza związek z Duchem Świętym lub z jakimś męczennikiem. Czasami jednak kolor wybierany jest jedynie ze względów estetycznych.

Architektura przystanków też nawiązuje do lokalnej tradycji.



Po drodze towarzyszyły nam gniazda bocianie.



Następnie pojechaliśmy do Odrynek. Na uwagę zasługuje tu jedyny w Polsce Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich.Ta prawosławna pustelnia dla mnichów znajduje się na wysepce położonej na rozlewiskach Narwi, a ze wsią Odrynki jest połączona drewnianą kładką.


Dawno temu w uroczysku Kudak na Narwią, była pustelnia założona przez mnichów z monasteru prawosławnego w Supraślu. W 1518 roku księciu Michałowi Wiśniowieckiemu ukazała się tutaj ikona św. Antoniego Kijowsko-Pieczerskiego. Gdy książę zbłądził na tych bagnach, prosił Boga, by pomógł mu się stąd wydostać. Wtedy ukazała mu się ikona św. Antoniego i wskazała drogę. To był znak od Boga. Na obszarze, na którym książę Wiśniowiecki spotkał cudowną ikonę, jako ówczesny przełożony monasteru supraskiego, wybudował kaplicę, która stała się początkiem nowej pustelniczej wspólnoty zakonnej.




Tradycję życia monastycznego nad rzeką Narwią odbudowywał archimandryta Gabriel (Giba), który zmarł w 2018 roku i został pochowany na terenie Skitu.


https://skit.odrynki.pl/skit,informacje


Przedostatnim punktem naszej podróży tego dnia były ruiny Kościoła św. Antoniego w Jałówce.


Historia tego kościoła jest dość zawiła, bowiem jest ona związana z historią innego kościoła. W drugiej połowie XIX wieku władze carskie odebrały mieszkańcom pierwotnie katolicką świątynię i rozpoczęły nawracanie na prawosławie. Mieszkańcy Jałówki nie poddali się tym represjom i usilnie starali się o pozwolenie na budowę własnego kościoła. Na początku XX wieku wybudowano dla parafii katolickiej kościół pw. św. Antoniego. W 1919 roku po odzyskaniu przez Polskę niepodległości władze oddały katolikom przerobiony na cerkiew pierwszy kościół. Poświęcono go 25 czerwca 1922 roku i odtąd jest to kościół pw. Przemienienia Pańskiego i św. Michała. Tym samym w Jałówce funkcjonowały jednocześnie dwie katolickie parafie. Sytuacja taka istniała do 1944 roku, kiedy to wycofujące się z frontu wojska niemieckie wysadziły wieżę kościoła i bardzo mocno uszkodziły kościół św. Antoniego. Po decyzji władz kurii w 1957 roku o nieodbudowywaniu zburzonego kościoła, mieszkańcy skupili się wokół świątyni Przemienienia Pańskiego. To co zostało z kościoła po 1944 roku, można oglądać do dziś w niezmiennym stanie.
W ruinach kościoła św. Antoniego  co roku w dzień Świętego Antoniego odprawiana jest msza odpustowa.



Pod koniec dnia dotarliśmy do znanych nam Kruszynian. Rezerwację mieliśmy w niesamowitym miejscu - w Zajeździe Tatarskim Na końcu świata.


Jeśli nie musisz nocować w hotelu 4 czy 5*, potrafisz zrezygnować z wszelkich wygód, a urlop nie kojarzy się tylko ze zabiegami w SPA, to polecam to miejsce, bo warto choć na kilka chwil znaleźć się gdzieś na końcu świata.


Jeśli nie możesz samodzielnie odciąć się od sieci komórkowej i Internetu, to jest to miejsce, w którym świat zadecyduje o tym za Ciebie. Tak, to jest jedno z nielicznych miejsc, gdzie w trzech sieciach nie mieliśmy zasięgu. Na dodatek trzeba było uważać, bo kilkukrotnie zalogowaliśmy się do sieci białoruskiej, a to nie wróży tanich połączeń. Lubię taką siłę wyższą.
Agroturystykę prowadzi p. Marta, niesamowity wulkan energii. Sprawia, że obiekt ma duszę.


Jeśli nie uda Ci się tutaj zamieszkać, to chociaż skosztuj wyśmienitych dań kuchni wschodniej i tatarskiej (solianka, cepeliny, babka ziemniaczana po tatarsku, czebureki, pieremiacze i dużo innych).


Drugi dzień rozpoczął się niezaplanowanym wcześniej spacerem w Arboretum im. Powstańców 1863 roku, (poleconym przez Andżelikę z Zajazdu). Arboretum znajduje się w Kopnej Górze. Zgromadzono tu około 5 000 gatunków i odmian drzew oraz krzewów.




W połowie czerwca kwitną tutaj rododendrony.




W pobliżu Arboretum w Kopnej Górze spoczywają szczątki 46 powstańców listopadowych z 1831 roku, którzy zginęli podczas bitwy pod Sokołdą. Ich zbiorową mogiłę odkryli historycy z Collegium Suprasliense w 2009 roku.



Potem pojechaliśmy do Świętej Wody.


Legenda głosi, że w 1719 roku tutejszy szlachcic za sprawą wody z cudownego źródełka został tu uzdrowiony ze ślepoty. Z wdzięczności ufundował sanktuarium, które stało się lokalnym centrum pielgrzymkowym.


Przybywający tu pątnicy nabierają wody ze źródełka, odwiedzają grotę, na pobliskim wzgórzu zostawiają od 1996 roku krzyże wotywne, a w kościele proszą o łaski przed obrazem Marki Boskiej Bolesnej.


Pierwszy krzyż przywiózł proboszcz z Litwy, gdzie również znana jest tradycja stawiania krzyży, a niewątpliwie na nowy zwyczaj katolicki wywarła wpływ nieodległa prawosławna Grabarka.




Następnie udaliśmy się do Zamczyska i Czarnej Wsi Kościelnej, czyli Szlakiem Rękodzieła Ludowego. Szlak pozawala poznać wielowiekową tradycję rękodzieła.

Zamczysk to centrum wytwarzania akcesoriów kuchennych z drewna, takich jak łyżki czy misy.



Pracownie garncarskie kultywują XVIII-wieczne tradycje ręcznego wyrobu ceramiki. Głównym ośrodkiem tej sztuki jest Czarna Wieś Kościelna.




 Mieliśmy jeszcze w planach inne miejscowości, ale niestety pandemia spowodowała, że turystyka w tym obszarze zamarła i kilka warsztatów nie było przygotowanych na przyjmowanie gości.


Na koniec zajechaliśmy na obiad do Sokółki. Zobaczyliśmy niestety tylko z zewnątrz Cerkiew p.w. św. Aleksandra Newskiego.




A potem znów udaliśmy się... na koniec świata.


Sobota była rowerowa. Z naszej agroturystycznej kwatery wypożyczyliśmy rowery i udaliśmy się przed siebie.

      

Wieczorem odwiedziliśmy jeszcze Meczet. Tatar i przewodnik w jednej osobie Dżemil Gembicki z ogromną pasją opowiedział nam historię polskich Tatarów.


Wieś Kruszyniany została założona w XVI wieku, a XVII wieku z nadania króla Jana III Sobieskiego otrzymali ją Tatarzy, którzy walczyli z Turkami po stronie Rzeczypospolitej. Wedle zapisów, do Kruszynian przyjechało 45 rodzin tatarskich. W większości Tatarzy w tych okolicach byli mężczyznami i pozwolono im żenić się z miejscowymi kobietami i wychowywać dzieci w Islamie. Otrzymali szlacheckie nazwiska, takie jak Aleksandrowicz, Bohdanowicz, Popławski czy Murawski. Imiona mają już turecko-arabskie, jak na przykład Selim czy Mustafa oraz starotestamentowe: Adam, Ewa... Dziś na około 30 rodzin, przypadają 4 rodziny muzułmańskie. W Polsce Muzułmanów żyje około trzech tysięcy. Większość z nich mieszka na Podlasiu, a prawie tysiąc w Białymstoku.
Zielony meczet powstał pod koniec XIX wieku. Meczet z zewnątrz przypomina bardziej cerkiewkę lub kościół, bo Tatarom zbudowali go miejscowi, tak jak potrafili...
Za meczetem znajduje się cmentarz (mizar). Zwozi się tutaj zmarłych z różnych zakątków Polski. Najstarszy kamień nagrobny na cmentarzu jest z 1699 roku, gdyż drugi raz w tym samym miejscu zmarłych nie chowa się.


Czwarty, ostatni dzień, był czasem powrotu do domu.

Wpierw pojechaliśmy do Rezerwatu Pokazowego im. Władysława Szafera. Znajdują się tu oddzielne wybiegi dla poszczególnych gatunków zwierząt - żubra, łosia, jelenia, sarny, dzika, wilka, rysia oraz żubronia, będącego efektem skrzyżowania żubra z krową.




Potem udaliśmy się do Białowieży. Zobaczyliśmy to, co ominęliśmy ostatnim razem, czyli Białowieżę Towarową.



Jest to jedyny zachowany w Polsce w całości drewniany kompleks kolejowy. Dworzec powstał w 1903 roku wraz z pasażerskim dworcem Białowieża Pałac dla samego cara Mikołaja II. Była zapleczem technicznym dla Pałacu, ale też przyjmowała zwykłe miejskie pociągi.

Białowieża Towarowa jeszcze w latach 90. zeszłego stulecia przyjmowała pociągi z Warszawy czy Białegostoku. Jej kolejowy żywot zakończył się w 1993 roku, ale stacja dostała drugą szansę. Mieści się w niej Restauracja Carska.

  

W ceglanej wieży ciśnień powstały za to apartamenty. Jeśli jednak ktoś chciałby zatrzymać się tu na nocleg, musi to zrobić z dużym wyprzedzeniem.

Ostatnim punktem naszej wycieczki był Drohiczyn. Zatrzymaliśmy się tam głównie, by zjeść obiad, ale szkoda byłoby ominąć Górę Zamkową z widokiem na Bug.
Nazwa sugeruje, ze niegdyś stał tu bardzo ważny zamek. Powstał on w XIV wieku, a wcześniej stał tu drewniany gród. Na zamku w Drohiczynie mieścił się sąd grodzki oraz siedziba królewskiego starosty grodowego. Budowla popadła w ruinę podczas potopu szwedzkiego i nie została odratowana, tym bardziej, że swoich zniszczeń dokonał tu Bug, podmywając górę.




Na Górze Zamkowej w 1928 roku, w 10-tą rocznicę odzyskania niepodległości, stanął obelisk pamiątkowy.


W południowo-wschodnim rogu rynku znajduje się murowana cerkiew prawosławna pw. Świętego Mikołaja Cudotwórcy z końca XVIII wieku. Pierwotnie była to cerkiew unicka, później przekształcono ją w prawosławną i przebudowano w stylu klasycystycznym.



Pentnowo (Europejska wieś Bociania) - Tykocin - Soce, Puchły - Trześcianka - Odrynki - Jałówka - Kruszyniany 
- Kopna Góra - Święta Woda - Zamczysk - Czarna Wieś Kościelna - Sokółka 
- Rezerwat Pokazowy żubra - Białowieża - Drohiczyn